piątek, 27 marca 2015

Recenzja zbiorowa gorsetów longline z kolekcji Rebel Madness


Witam was serdecznie :)

W końcu, udało mi się wysezonować i przetestować wszystkie trzy gorsety longline z ostatniej kolekcji Rebel Madness. Dopiero co skończyłam, a tu już do moich drzwi zapukał listonosz z nowym rebelowym overbustem, więc wiecie jakiej recenzji możecie się spodziewać w najbliższej przyszłości ;)
Wracając jednak do unerbustów, już wcześniej napisałam krótką notkę, w której podzieliłam się z Wami moim pierwszymi wrażeniami, kilka dni później zdecydowałam się jeszcze odkupić od Absentii model "Gray shadow", który skuszona jego pięknym wyglądem z braku jej rozmiaru zakupiła w rozmiarze XS. Gorsety te były pierwszą próbą zmierzenia się Rebel Madness z bardzo obecnie popularnym wykrojem longline. Niezwykle zadowolona, z ostatnich doszyć krótkich gorsetów underbust, które leżą na mnie prawie tak dobrze jak te szyte na miarę, miałam bardzo wysokie oczekiwania co do nowej kolekcji. Niestety jak to zwykle bywa kiedy robimy coś po raz pierwszy nie zawsze jesteśmy w stanie osiągnąć idealny efekt, tak też z mojego punktu widzenia stało się w tym konkretnym przypadku. Producent dość znacznie zmienił wymiary na które przeznaczono konkretne rozmiary gorsetów, wpływ na to miały również sugestie klientek skarżące się na zbyt dużą szerokość gorsetów w górnym wymiarze. Jednak moim osobistym zdaniem zmiana poszła zbyt daleko bo w przypadku rozmiaru XS górna krawędź wymiarami nie wiele rożni się od talii za to biodra nadal pozostały szerokie. Powstał dość nietypowy wykrój, na bardzo specyficzną figurę, zdecydowanie nie moją. Ponieważ bardzo wąska góra, uniemożliwia mocniejsze dowiązanie gorsetu, mogę ewentualnie próbować wiązać go w V, które z założenia nie jest dla gorsetu tak szkodliwe jak wiązanie () lub )( ale mniej estetyczne, no i przede wszystkim mocno zaciśnięta górna krawędź powoduje, że odczuwam ból i mam problem ze swobodnym oddychaniem, zwłaszcza przy większej aktywności fizycznej :( Ten specyficzny wykrój ma też dużo delikatniejsze modelowanie od ich wcześniejszych gorsetów, a redukcja talii w moim konkretnym przypadku wyniosła zaldwie około 1cm. Na moje szczęście pani Magda właścicielka Rebel Madness jest bardzo wyczulona na wszelkie sugestie klientek i już podała do wiadomości, ze opracowują nowy, bardziej modelujący wykrój, którego prototyp możecie już zobaczyć na fanpagu producenta.

***

Wszystkie trzy gorsety uszyto na bazie tego samego wykroju, więc konstrukcję mają taką samą. Są to gorsety dwuwarstwowe, których jedna z warstw została najprawdopodobniej podklejona flizeliną. Wszystkie gorsety składają się z dwunastu paneli składowych, usztywniono je dwunastoma fiszbinami spiralnymi na obwodzie i dwoma płaskimi w okolicy wiązania. Z przodu zapinane na zapięcie typu busk o dość dużej długości bo aż 34cm, co sprawia, że te gorsety są przeznaczone dla osób o naprawdę długim torsie, w innym wypadku, krawędź busku będzie się nieprzyjemnie wbijała w okolice intymne w czasie siedzenia. Samo zapięcie jest bardzo porządne, szerokie, ma pięć centymetrów szerokości i zapewnia dobre modelowanie w okolicy brzucha.


Gorsety Immortal beauty, Ametyst oraz Gray shadow

Wszystkie posiadają panel kryjący pod zapięciem, zapobiegający przyszczypywaniu skóry lub materiału podczas zakładania oraz nieusztywniony, podwieszany panel kryjący pod wiązaniem. Wszelkie elementy konstrukcyjne jak taśma wzmacniająca w talii oraz tunele fiszbin ukryto pod podszewką dla większego komfortu osoby noszącej gorset. We wszystkich gorsetach lamówkę wykonano z maszynowo przyszytej satynowej taśmy. Trzy zakupione przeze mnie model różnią się od siebie tylko materiałem zewnętrznym tzw. "fashion fabric" oraz zdobieniami.


Konstrukcyjnie wszystkie trzy gorsety są identyczne.

Z całej trójki najbardziej do gustu przypadł mi model Gray shadow, który swoim wyglądem, rozmieszczeniem koronki i gipiury nawiązuje do pierwszego modelu wypuszczonego przez Rebel Madness czyli gorsetu Violet, którego przez chwilę byłam posiadaczką, niestety pierwszy wykrój, stanowczo nie był odpowiedni dla mojej figury i gorsecik musiał poszukać nowego domu.


Tak gorset prezentuje się na mnie

Zewnętrzna warstwa to bardzo przyjemna w dotyku, delikatna, szara bawełna, gorset ozdobiono koronką pod biustem, w okolicy bioder oraz na plecach w okolicy wiązania.

Przód gorsetu leżącego płasko

Dodatkowo elegancki efekt dopełniają czarne oczka, które są oczywiście bardzo dobrze i starannie wbite.

Tył gorsetu leżącego płasko

Wszystkie zdobienia w tym modelu zostały bardzo starannie i symetrycznie przyszyte.

Zbliżenie na koronkę pod biustem

Koronka ma piękny wzór i jest naprawdę dobrej jakości.

Zbliżenie na koronkę na biodrze.

Dodatkowo tą samą koronką obszyto panel zakrywający na plecy.

Panel zakrywający

Wideo recenzję tego konkretnego modelu możecie obejrzeć na moim kanale, poprzedza go analiza zmiany wykroju przez Rebel Madness.




Kolejny gorset Immortal beauty jest moim zdaniem najsłabszym elementem całej kolekcji. Jest to gorset Classic satin który udekorowano wątpliwej jakości ozdobami.


Tak gorset prezentuje się na mnie

Miałam z nim sporo problemów, po pierwsze to gorset, którego wymiary najbardziej odbiegają od tabelkowych, góra jest jeszcze węższa, a dół szerszy, więc o zawiązaniu w miarę równoległym nie ma tu już w ogóle mowy, a na dodatek nawet przy dość mocno dosznurowanym dole, mam w tym rejonie sporo luzu :(

Przód gorsetu leżącego płasko


Dodatkowo rozczarowały mnie też aplikacje, na pierwszy rzut oka, mamy wrażenie, że przód gorsetu wykonano z szarego materiału, jest to jednak tylko złudzenie, z bliska okazało się, że jest to dość sztywna, plastikowa siateczka, coś podobnego do materiałów wykorzystywanych do produkcji halek i woalek. Mnie zdecydowanie nie odpowiada, wygląda dość tandetnie, a gorset z założenia miał być wyszukany i elegancki.


Tył gorsetu leżącego płasko

Koronkowa aplikacja obszyta perełkami też nie jest najlepszej jakości. Została wycięta na ciepło z większego fragmentu materiału, przez co brzegi są nieregularne i jakby lekko przytopione. Do gorsetu dołączona była torebeczka z koralikami, na wszelki wypadek, gdyby któryś uległ oderwaniu od gorsetu. Niestety już kilka razy musiałam korzystać z tej awaryjnej opcji. Koraliki są na tyle delikatne, że gorset trzeba bardzo dobrze rozsznurować zarówno przy zakładaniu jak i ściąganiu, wystarczyło odrobinę mocniej złapać brzegi przy rozpinaniu i już koralik zostawał w ręce. 


Zbliżenie na aplikację obszytą koralikami.

Taka aplikacja uniemożliwia też noszenie gorsetu pod ubraniem nawet żakiet czy inne okrycie mogą ją uszkodzić, sweter, który ubierałam na gorset w trakcie sezonowania, również spowodował urwanie kilku koralików. Na dodatek, cała aplikacja została bardzo niestarannie przyszyta, część oderwała się już w trakcie pierwszej przymiarki :(

Jeszcze większe zbliżenie, widać nieregularne rogi i nitki na aplikacji

Tu cała wideo recenzja gorsetu




Ostatni z gorsetów model Ametyst cieszył się chyba największym powodzeniem, bo wyprzedał się zaledwie w kilka godzin.


Gorset na mnie :)

Zewnętrzna warstwa gorsetu została wykonana z weluru w kolorze ??? i tu zaczyna się problem jak określić i opisać ów kolor, który w dużej mierze zależy od oświetlenia. W normalnych warunkach w dobrym oświetleniu, nazwała bym go takim buraczkowym ^_^ jednak wystarczy trochę zmienić oświetlenie i kolor wygląda zupełnie inaczej, ba wystarczy tylko zmienić kąt pod którym patrzymy na gorset.


Przód gorsetu leżącego płasko

Tak więc to co widzimy na zdjęciu sklepowym i to jakie mamy oczekiwania nie do końca musi się pokryć ze stanem faktycznym.

Tył gorsetu leżącego płasko

Bardzo dobrym patentem było wykonanie paneli przy wiązaniu z czarnej satyny, ten zabieg zastosowano już we wcześniejszych modelach wykonanych z weluru, ma on uchronić delikatny i podatny na przecieranie i odgniatanie materiał, w tak newralgicznym miejscu, gdzie byłby non stop narażony na tarcie i nacisk wiązania.

Zbliżenie na gipiurę

Gorset udekorowano symetrycznie naszytą i dodatkowo podklejoną gipiurą, przynajmniej taki był zamysł. Niestety sporo dziewczyn otrzymało egzemplarze gdzie gipiura była źle rozmieszczona, zamiast stanowić lustrzane odbicie, z jednej strony była np wyżej z drugiej niżej lub bliżej albo dalej od busku. To dość istotna informacja, bo jeśli skusicie na jego zakup, obecnie możliwy tylko z tzw. "drugiej ręki" koniecznie poproście o dobre zdjęcie, nie tylko sklepowe, żeby nie trafić na taki właśnie egzemplarz! W moim przypadku akurat było wszytko w porządku, więc nowa potencjalna właścicielka tego gorseciku może być spokojna :)
Tu możecie zobaczyć wideo recenzje Ametystu o tyle ciekawą, że polegającą na porównaniu z pierwszym longilem jaki wypuściła marka Paper Cats czyli limitowanym modelem uszastym z fioletowego aksamitu.



Z wszystkich trzech gorsetów zdecydowałam się zatrzymać tylko Gray Shadow, więc jeśli ktoś byłby zainteresowany zapraszam.

Dziękuję za dobrnięcie do końca i zapraszam na kolejne wpisy!


niedziela, 1 marca 2015

Recenzja gorsetu Crash.shirts z ręcznie malowanym Szczerbatkiem

Witam serdecznie!

Zapraszam Was dzisiaj na recenzję bardzo wyjątkowego gorsetu, bo nie tylko własnoręcznie uszytego przez Karolinę z Crash.shirts, ale również przez nią pomalowanego, o jej pracach mogliście już wcześniej przeczytać na moim blogu.
Karolina daje swoim klientkom niesamowitą możliwość posiadania gorsetu ozdobionego motywem jakim tylko sobie zamarzą, może to być motyw z ulubionego filmu ( jak w moim przypadku ), gry, okładka płyty, książki, obraz znanego artysty, a nawet portret bliskiej osoby lub domowego zwierzaka.
Jestem ogromną fanką animowanej serii filmów "Jak wytresować smoka", a konkretniej ich głównego bohatera, przeuroczego smoka Szczerbatka i to na niego padł wybór, kiedy zamawiałam u Karoliny mój nowy gorset, choć miał on silną konkurencję, Muminki (które będą następne w kolejności), Pan Spock ze Star Treka ( którego odtwórca Leonard Nimoy, odszedł od nas kilka dni temu :( ), motyw z gry Diablo oraz wiele, wiele innych zwariowanych pomysłów.


Tak prezentuje się na mnie ukończony gorset.


Gorset dotarł do mnie prawie dwa tygodnie temu, z racji na ręcznie malowane ozdoby zdecydowałam się sezonować go trochę dłużej niż normalnie, bo aż trzydzieści godzin. Co to znaczy? Codziennie przez dwie, trzy godziny nosiłam go zasznurowanego zaledwie na dwa, dwa i pół cala czyli około 5-6 cm. Celem przyzwyczajenia materiału do naprężeń jakim będzie poddawany. W tym czasie bardzo uważnie obserwowałam rysunki wykonane na gorsecie. Czy farba nie popęka i nic nie ulegnie uszkodzeniu lub odkształceniu, a tak niestety mogłoby się stać jeśli od razu poddalibyśmy gorset zbyt dużym naprężeniom, o zwykłym mechanicznym uszkodzeniu materiału lub szwu nie wspominając. Na szczęście nic złego się nie stało, a Szczerbatek nadal wygląda idealnie. Jednak polecam dziewczynom zmawiającym u Karoliny gorsety trochę dłuższe ich sezonowanie dla dobra gorsetu, zwłaszcza, jeśli obraz zajmuje większą jego powierzchnię. 

Teraz zajmijmy się samym gorsetem ;)
  
Przód gorsetu leżącego płasko.

Tak prezentuje się przód gorsetu. Uszyto go z wykroju składającego się z 16 paneli, który stworzyła sama Karolina, jest to dość istotna informacja, ponieważ część gorseciarek korzysta z gotowych wykrojów, a tu mamy doczyniena z czymś stworzonym samodzielnie, przez osobę zaczynającą swoją karierę gorseciarską i już mamy tak ładnie modelujący wykrój! Gorset jest, gorsetem dwuwarstwowym. Warstwa zewnętrzna to bordowa bawełna, a wewnętrzna, podszewka wzmacniająca to czarna, mocna bawełna typu drelich.

Gorset od wewnątrz

Między dwiema warstwami, w miejscu talii została wszystka, ukryta taśma wzmacniająca, zapobiegająca odkształceniu i rozciągnięciu się gorsetu w tym newralgicznym miejscu.

Ukryty waist tape

Z przodu gorset zapinany jest na zapięcie typu busk, o szerokości ok. 3cm i dość dużej sprężystości. Gorset usztywniono 20 fiszbinami spiralnymi, które zastosowano również w okolicy wiązania. Z tego powodu gorset rozsznurowany ma charakterystyczny kształt ( ) z tyłu. Tego typu konstrukcja od lat stosowana jest w gorsetach marki Paper Cats i doskonale się w nich sprawdza.

Panel zakrywający i panel pod zapięciem

Gorset posiada dwa panele zakrywające. Jeden pod zapięciem z przodu o szerokości ok. 2,5cm. Chroniący skórę i ubranie przed przyszczypywaniem w trakcie zapinania, oraz poprawiającym estetykę, ponieważ jego obecność zapobiega wystawaniu ubrania z pod gorsetu. Drugi to podwieszany panel zakrywający plecy pod wiązaniem, nieusztywniony o szerokości ok. 13cm, który pełni podobną rolę jak jego mniejszy odpowiednik pod zapięciem.

Wiązanie oraz oczka z tyłu gorsetu

Pierwotnie gorset sznurowany był szeroką, satynową wstążką, ja jednak wolę poliestrowe, obłe lub płaskie sznurki, które może nie są tak estetyczne, ale zdecydowanie lepiej poruszają się w oczkach, zwłaszcza tak drobnych jak w tym gorsecie. W sumie jest ich aż 18, zostały bardzo dokładnie i równo wbite.

Zbliżenie na lamówkę

Lamówka to bordowa, satynowa wstążka, którą Karolina po obu stronach przyszyła dokładnie na maszynie. Cały gorset wykonano bardzo starannie i z dbałością o najdrobniejsze szczegóły.

Tak gorset prezentuje się z tyłu

Rysunek Szczerbatka oraz smoczych skrzydełek Karolina wykonała ręcznie używając do tego specjalnych farb do tkanin. Jak już wspomniałam bardzo bałam się jak tego typu ozdoby zachowają się w trakcie sezonowania, jednak na szczęście moje obawy okazały się nieuzasadnione :) Wszystko wygląda pięknie i bardzo oryginalnie.

Zbliżenie na Szczerbatka

Jeszcze większe zbliżenie na rysunek

Zbliżenie na skrzydełko

Jestem z gorsetu BARDZO zadowolona, pięknie modeluje, jest bardzo starannie uszyty, a zdobienia są naprawdę przepiękne i unikalne, do tego Karolina nie zdziera ostatniej złotówki ze swoich klientów ;)  Gorąco polecam Wam jej usługi, nie tylko jeśli chodzi o szycie gorsetów, ale i innych części garderoby oraz ozdabianie koszulek! Zapraszam Was również na moją video recenzję tego gorsetu.


Dziękuję za lekturę i pozdrawiam Was serdecznie razem ze Szczerbatkiem ;)

Kadr z filmu Jak wytresować smoka 2

środa, 25 lutego 2015

Muminki Cię widzą, Muminki Cię śledzą ...

Witam Was serdecznie :) 

Jak już pewnie zdążyliście się domyślić dzisiejszy post będzie o nieco innej tematyce. Kiedy byłam dzieckiem świat znacząco różnił się od dzisiejszego. Nie było dedykowanych dzieciom kanałów telewizyjnych, na których prawie dwadzieścia cztery godziny na dobę wyświetlane są filmy animowane. Teraz praktycznie w każdym domu jest komputer lub tablet umożliwiający korzystanie z witryn, przygotowanych specjalnie z myślą o małych odbiorcach, na których w każdej chwili można obejrzeć bajkę, albo zagrać w grę. Z lat wczesnego dzieciństwa oprócz wieczorynki oraz kilku programów w tygodniu, typu Tik-Tak, Drops, 5-10-15 czy kultowego Teleranka oraz pięknych słuchowisk radiowych przeznaczonych dla najmłodszych w pamięci utkwiło mi czytanie książek, ogromnej ich ilości. Najpierw przez mamę i babcię, a potem samodzielnie. Do dziś pamiętam godziny spędzone nad Doktorem Dolittle, baśniami Andersena, Rokisiem czy Fredzią Phi-phi, bo tak w latach osiemdziesiątych przetłumaczono Kubusia Puchatka :) Mogłabym tak jeszcze długo wymieniać i rozczulać się nad dawno minionymi czasami, ale nie o tym miał być ten wpis, a o jednej konkretnej książce, a właściwie cyklu, który do tej pory zajmuje szczególne miejsce w moim sercu, a jego bohaterów po prostu uwielbiam. Ponad to świat w którym obecnie żyjemy daje mi mnóstwo możliwości, czasami dość bolesnych dla mojego portfela, abym tą sympatię w sposób wręcz nadaktywny realizowała, zbierając coraz to nowe gadżety poświęcone moim ulubieńcom.

Panie i Panowie zapraszam na wpis o mojej i nie tylko mojej MUMINKOmani!

Muminek i Buka ilustracja Tove Jansson


Muminki, a właściwie Mumintrolle powołała do życia w 1939 roku fińska pisarka i ilustratorka Tove Jansson, jej pierwsza książka "Małe trolle i duża powódź" zadebiutowała w 1945 roku, a dwa lata później zaczął powstawać komiks również opowiadający o perypetiach uroczej, muminkowej rodzinki i ich przyjaciół autorstwa brata Tove, Larsa Janssona. Świat bardzo szybko pokochał sympatyczne trolle i tak pozostaje po dziś dzień. Oprócz Finów, których Muminki są wręcz symbolem narodowym, największymi fanami postaci stworzonych przez Tove Jansson są bezdyskusyjnie Japończycy, to oni stworzyli film rysunkowy który większość z nas tak dobrze kojarzy.


 


Oni też są głównymi odbiorcami muminkowych gadżetów, na przykład tylko na lotach rejsowych między Finlandią, a Japonią na pokładzie Finnair ( którego niektóre samoloty zdobią postacie Muminków z japońskiego anime ) sprzedawane są pluszowe Muminki. Mieszkańcy kraju kwitnącej wiśni poszli nawet o krok dalej, otwierając wyspecjalizowane restauracje, w których można uciec od samotności zjadając obiad, lub pijąc herbatę w towarzystwie uroczego trolla.

 
Tu możecie przeczytać więcej o muminkowych restauracjach.

 Warto też wspomnieć o polskim wkładzie w tej dziedzinie, a mianowicie o pięknym serialu i filmach animowanych które powstały w kooperacji z Finami na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, do którego to projektu niedawno powrócono, w wyniku czego w 2008 i 2010 powstały dwa nowe filmy Lato Muminków i Muminki w pogoni za kometą, nawiązujące do klimatu swoich poprzedników z lat osiemdziesiątych. Tu chyba jedna z najbardziej zapadających w pamięć scen, czyli nadejście Buki!




Muminki są również inspiracją dla wielu artystów w tym dla Jakuba Różalskiego, młodego bardzo utalentowanego polskiego rysownika, twórcy niezwykle interesującego projektu "1920" połączenia wielkich mechów ze scenami batalistycznymi z okresu I  i II Wojny Światowej oraz polskich zrywów powstańczych.

Ilustracja Jakub Różalski

 Dlaczego fińskie trolle cieszą się tak ogromną popularnością nie tylko wśród małych czytelników? Moim zdaniem sekret tkwi w tym, że kiedy dorosły odbiorca czyta Muminki zaczyna w tych na pozór zabawnych i lekkich perypetiach bohaterów, dostrzegać drugie dno i pewne czasami gorzkie, a czasami śmieszne prawdy życiowe, które dla młodocianego czytelnika pozostały ukryte pod warstwą bajkowej przygody. Najlepiej świadczy o tym popularność gadżetów z cytatami z książek. Sporo osób, twierdzi, że to doszukiwanie się głębi na siłę lub wyrywanie fraz z kontekstu, ja jednak zostanę przy swoim :)

W tym wpisie znajdziecie opis mojej małej, muminkowej kolekcji, jak również wskazówki gdzie kupić rzeczy z naszymi ulubionymi bohaterami oraz ich krótkie recenzje.

Zacznijmy od książek, oprócz ślicznego wydania Muminków z Naszej księgarni, w mojej biblioteczce znajduje się wydana kilka lat temu biografia pisarki "Tove Jansson. Mama Muminków" autorstwa Westin Boel. Pomimo, że książka jest bardziej nastawiona na analizę jej dzieł literackich i twórczości plastycznej, niż historie z życia prywatnego, ale uważam, że fani serii książek o małych trollach z pewnością ją docenią i znajdą w niej wiele interesujących informacji.


Skoro już o mojej biblioteczce mowa, to oprócz książek na półkach swoje miejsce mają moi ulubieni popkulturowi bohaterowie i pamiątki oraz prezenty przywiezione z podróży. Oczywiście nie mogło zabraknąć w niej miejsca dla moich ukochanych Muminków :)

 
Muminek z nową koleżanką, Małą Mi, która przyleciała do mnie aż z Helsinek

Z biblioteczki przejdźmy do szafy ;)

Koszulki Reserved, Sinsay, Allegro


W obecnych czasach koszulka z ulubionym bohaterem, zespołem czy filmem to żaden problem, na Allegro, aż roi się od sprzedawców oferujących koszulki z kilkunastoma różnymi wzorami nadruków do wyboru, dotyczącymi jednego z wybranych przez nas motywu. Jakieś dwa lata temu skusiłam się na taką koszulkę z  Małą Mi i wybranym tekstem. Koszulka kosztowała w okolicy 30zł (była najdroższą z pokazanych na zdjęciu!) i okazała się wielką porażką. Nadruk wykonano na topie marki Fruit of the Loom, wybrałam rozmiar S - damski krój, który damski jest tylko z nazwy. Biust opięty, a talia wisi i powiewa :( Jakość materiału, lepiej nie mówić. Obecnie używam jej tylko do spania lub jako mało reprezentacyjny strój domowy :P W zeszłym roku w sklepach marki Reserved pojawiła się kolekcja ubrani sygnowana oficjalnym logo. Ponieważ dowiedziałam się o tym dość późno, udało mi się kupić na wyprzedaży tylko koszulkę z motywem Panny Migotki. Jest lepsza niż ta zakupiona na Allegro, jednak jakość pozostawia wiele do życzenia, po kilku noszeniach, materiał zmechacił się w newralgicznych miejscach, a nadruk po mocniejszym naciągnięciu rozchodzi się, co nie wróży mu długiego życia. Ostatnia i zarazem najtańsza koszulka, z Bobkiem, kosztowała 19zł, kupiona została w zeszłym roku w internetowym sklepie marki Sinsay. To był mój pierwszy zakup w tym sklepie i miałam mieszane uczucia, bo jest to bardziej budżetowa marka koncernu LPP, czyli właściciela Reserved. Jak na razie ta koszulka okazała się najlepsza gatunkowo, mimo intensywnego użytkowania, nic się z nią nie stało, materiał to lekka, przyjemna bawełna, wzór jest oryginalny i jestem z niej bardzo zadowolona. Obecnie Sinsay i Cropp mają w ofercie kilka modeli t-shirtów z Muminkami.

Obecnie dostępne w sklepach Sinsay i Cropp

Robiąc zakupy w Sinsayu, spodobała mi się również torba na ramie z motywem Bobka, w sam raz do kompletu z koszulką, jednak 69zł wydało mi się zbyt wygórowaną ceną i zakup ten odłożyłam, na bliżej nie określoną przyszłość. Opłaciło mi się, bo w trakcie letniej wyprzedaży jej cena spadła do 19zł, nie wahałam się więc dłużej!




 Niestety torba okazała się słabej jakości, jeśli zapłaciłabym za nią początkową cenę była bym naprawdę zła. Po pół roku intensywnego użytkowania dolne krawędzie uległy znacznemu uszkodzeniu, w innych miejscach też pojawiły się mniejsze lub większe przetarcia :(

Uszkodzenia po pół roku użytkowania

Kontynuując podróż trafiamy do kuchni, a tam oczywiście obowiązkowo muminkowe kubeczki. Tu podobnie jak z koszulkami jest kilka miejsc, gdzie można je kupić. Oryginalne projekty kubków, talerzy czy sztućców można znaleźć w sklepie Stół z powyłamywanymi nogami, w którym ostatnio zamówiłam kubeczek i talerzyk, na które teraz czekam :) Większość kubków i innej muminkowej zastawy plasuje się w przedziale cenowym około 50zł.

Kubeczek dostępny w Stół z powyłamywanymi nogami

Na razie pozostaję oddaną klientką Dotdesign, które swoje kubeczki sprzedaje za pomocą Allegro i fanpaga na Facebooku. Koszt takiego kubeczka to około 19zł w tej chwili trwa promocja na zimowe wzory.

Przód i tył kubeczka z zimowej kolekcji Dotdesign


 Niestety kubeczki te mają pewną wadę, nie można ich myć w zmywarce o czym przekonałam się trochę zbyt późno :( Teraz na aukcji jest adnotacja, że nie zaleca się takiego mycia kubeczków. Tak wygląda mój kubeczek kupiony jakieś dwa lata temu. Teraz myję go tylko ręcznie.

Kolor zaczyna się powoli wypłukiwać :(

 Dodatkowo moi kochani znajomi i bliscy wiedząc o moim muminkowym bziku jeśli tylko gdzieś widzą coś z ich motywem dają mi znać lub kupują różne dziwne drobiazgi. Plasterki do opatrywania drobnych skaleczeń, albo uroczą świąteczną kartkę, którą przysłała mi moja kochana znajoma z Anglii czy czekoladki i owocową herbatę jaką moja lepsza połowa przywiozła mi z delegacji z Helsinek ^_^



 Tak oto wygląda moja mała, muminkowa kolekcja, która powoli i stopniowo się rozrasta, dlatego jeśli tylko gdzieś zobaczycie jakiś fajny muminkowy gadżet koniecznie dajcie mi znać! W tajemnicy zdradzę Wam, że niedługo planuję zamówienie muminkowego gorsetu :)

Dziękuję tym którzy dotrwali do końca i do poczytania!

piątek, 13 lutego 2015

Nowa kolekcja Rebel Madness - pierwsze wrażenie, gorsety Ametyst i Immortal beauty

          Witam Was serdecznie :)
Kilka tygodni temu w sklepie internetowym Rebel Madness miała miejsce premiera nowej kolekcji, do oferty polskiego producenta dołączyło sześć nowych modeli gorsetów typu underbust o kroju longline, czyli o przedłużonej dolnej krawędzi, mającej na celu modelowanie brzuszka i bioder. 

 Trzy modele to typowe, klasyczne, czarne underbusty wykonane z rożnych tkanin: bawełny, satyny oraz imitacji skóry. Pozostałe trzy to fantazyjne, bogato zdobione projekty: Gray shadow - wykonany z szarej bawełny, ozdobiony czarną koronką, przypominający nieco jeden z pierwszych projektów Rebel Madness gorset Violet, który cieszył się ogromną popularnością. Ametyst - welur o ciekawym fioletowo-bordowym kolorze, udekorowany czarną gipiurą oraz Immortal beauty - czarny satynowy gorset, którego przód wykończono białą, haftowaną aplikacją obszytą malutkimi perełkami. Ja zdecydowałam się na dwa ostatnie. Dodatkowo warto zauważyć, kogo Rebel Madness zaprosiło do współpracy. Boska La Esmeralda to jedna z bardziej znanych gorsetowych modelek. Śliczna Niemka jest twarzą między innymi tak znanych i cenionych marek jak Royal Black Couture & Corsetry.

Zdjęcia ze strony sklepu modelka La Esmeralda

 Decyzję o kupnie trzeba było podjąć bardzo szybko, model Ametyst wyprzedał się zaledwie w przeciągu kilku godzin, a serwer sklepu nie wytrzymał przeciążenia spowodowanego nagłym ruchem na stronie i ilością wejść. Co zaowocowało tym, że strona kilkakrotnie odmówiła współpracy. Kilka osób rwało włosy z głowy, w bezsilnej rozpaczy, gdyż pad nastąpił w momencie kiedy mieli złożyć zamówienie na swój wymarzony gorset, a po reanimacji strony, okazywało się, że został on już wyprzedany. Dziś w końcu dotarły do mnie moje dwa, nowe skarby (czuje się jak gorsetowy Smaug albo Golum :D ) i postanowiłam się zaraz, na świeżo podzielić z Wami moimi pierwszymi wrażaniami i obserwacjami.

AMETYST

Tego gorsetu byłam niesamowicie ciekawa z kilku powodów, po pierwsze od razu nasunęło mi się skojarzenie z gorsetem Paper Cats, limitowanym udnerbustem, również o kroju longline, wykonanym z fioletowego aksamitu. Podobnie jak ten z Paper Cats, Ametyst rozszedł się w oszałamiającym tempie, powodując złość, ból i napady frustracji u niejednej niewiasty. Ogromnym plusem jest to, że gorset nie jest limitowanym projektem i Rebel Madness planuje już jego doszycie.

 
Tak wygląda gorset z przodu




Bardzo trudno uchwycić jego kolor, tu świeciłam na niego lampką i wyszedł bardziej bordowy, jednak nieoświetlony ma kolor głębokiego fioletu.


Zbliżenie na gipiurę


Piękna gipiura, tego się najbardziej obawiałam, ponieważ sporo dziewczyn z naszej grupy dyskusyjnej miało ją nierówno, lub niedokładnie przyszytą, u mnie wszystko prezentuje się nienagannie.


Tył gorsetu



Podobnie jak w innych modelach z weluru Rebel wykonał panele z wiązaniem z innego materiału, tu sądząc z wyglądu i faktury, satyny bawełnianej, co zapobiega przecieraniu materiału, spowodowanego tarciem sznurka w trakcie wiązania, oraz jego odgniataniu się pod naciskiem sznurowania, co jest dość częste w tak specyficznym materiale jak welur. Duży plus dla Rebela!
Ametyst wygląda ślicznie i nie mam co do niego najmniejszych zastrzeżeń, już nie mogę doczekać się kiedy zacznę go sezonować.

IMMORTAL BEAUTY

Od razu zachwycił mnie ciekawym połączeniem materiałów i zdobieniami, jednak zdjęcia sklepowe nie oddają w pełni tego jaki jest piękny i jak naprawdę wygląda. Szkoda, że wśród zdjęć nie znalazło się zbliżenie detalu, bo właśnie on powoduje, że gorset jest tak wyjątkowy.


Gorset z przodu

Gorset na pierwszy rzut oka wygląda pięknie, kiedy wyciągałam go z foliowego woreczka moim zachwytom nie było końca, jednak po bliższym przyjrzeniu mu się, mam kilka zastrzeżeń. Pierwsze to materiał pokrywający przednie panele przy busku. Z daleka, lub patrząc na zdjęcie sklepowe, można pomyśleć, że to  po prostu inny, szary materiał, jednak z bliska widać, że na satynę naszyto białą siateczkę. Dość sztywną, o średniej wielkości oczek, przypominającą mi tą z której wykonuje się halki zwiększające objętość spódnic. Z daleka wygląda ładnie, jednak z bliska, a zwłaszcza w dotyku nie do końca mi pasuje, może dlatego, że nie lubię sztucznych, sztywnych materiałów.


Zbliżenie na detal


Przyglądamy się gorsetowi dalej, niestety obraz pięknych, delikatnych koralików (w zestawie do gorsetu dostajemy woreczek z kilkoma zapasowymi, na wszelki wypadek!) psują nitki i dość niedbale przyszyta aplikacja :(


Jeszcze większe zbliżenie

Sama aplikacja jest też dość dziwnie wykończona, jakby wycięto ją z większej całości a brzegi zabezpieczono na ciepło.


Oderwana aplikacja

W trakcie pierwszego mierzenia spotkała mnie niezbyt miła niespodzianka, część aplikacji oderwała się, jak widać trzymała się tylko na jednej niteczce. Będę musiała ją z powrotem przyszyć, postanowiłam też wzmocnić szycie w innych miejscach, żeby uniknąć podobnych sytuacji w trakcie noszenia.


Moje dwa nowe skarbeńki :3



Po pierwszej przymiarce, dwie rzeczy rzuciły mi się od razu w oczy. Pierwsza to, to, że gorset jest naprawdę długi! Jestem osobą o długim torsie, bez problemu noszę dłuższe modele MystiC City Corsets, czy model Morticia z What Katie Did, a te longliny są na mnie na styk, wystarczyłby milimetr więcej i dolna krawędź busku wbijałaby mi się w dość delikatne części ciała :P Więc są to gorsety dla osób o naprawdę długim tułowiu! Kolejna rzecz to wrażenie jakie odniosłam, a mianowicie, że ten wykrój nie modeluje, aż tak bardzo jak krótsza wersja Rebeli, w tym mój najukochańszy Ocean Mist. Oczywiście jest to tylko pierwsze wrażenie, po lekkim zasznurowaniu, bo oczywiście pamiętamy o tym, że w trakcie sezonowania nie wiążemy gorsetu bardziej niż na 2, maksymalnie 3 cale! Więc kwestię modelowania zapewne jeszcze zweryfikuję. Na moim kanale możecie też obejrzeć krótki filmik z tymi oto gorsecikami.



Dodatkowo La Esmeralda zdradziła na swoim blogu, ze to nie koniec nowości w Rebel Madness, modelka pozowała jeszcze w trzech innych gorsetach, jakich nie wiadomo, chodzą plotki, że być może do oferty sklepu dołączą również długo wyczekiwane overbusty :)